oki oki juz daje…

Wiem wiem, dużo z Was chciało namiary na Viole… , a co ja poradzę że sesja jest, wpadnę po sesji i Wam wszystko opowiem, a było tego trochę, dobra a oto ten numer do Violi (na czacie to Dominika) aby z nią pobaraszkować musicie wysłać sms o treści “DOMINIKA SUPERLASKA” na numer 72880, musze też napisać że koszt to 2PLN netto, 2,44 PLN z VAT, inaczej nie moge podać tego numeru, no to tyle, pa

p.s. jak będę to będę teraz mnie nie ma

no!

ale miałam zapieprz przez ostatni tydzień. Jakoś tak wszyscy wykładowcy (w dupsko jeb…) się zebrali i koła zaczęli robić. Myslą, że co…że mam mózg jak bania i nauczę się wszystkiego w jeden dzień. Tym bardziej kurde, że ostatnio nie miałam specjalnie czasu i musiałam przez klka ostatnich dni odrabiać zaległości. Fiuty!

Najlepsze jest to że Viola(vel Dominika) podłapała ciekawą pracę. Może uda mi sie też wkręcić. Ale ona mówi, że akurat mają pełną obsadę. Ale ma mi dać znać, tym bardziej, że jest w dobrych kontaktach z szefem…hehe ;)

AAA…zapomniałam napsiać co robi…normalnie siedzi przy kompie i odpisuje ludziom pikantne rzeczy na ich sms-y. Siedzi przed tym kompem i aż się grzeje, gdy pisze takiemu facetowi co robi ze swoją cipką. Nawet opowiadała, że raz została dłużej w robocie (bo pracuje wieczorami i w nocy, bo normalnie chodzi na zajęcia) i natknęła się taka rozpalona na szefa. A to podobno przystojny kutas. Nie chciała opowiedzieć co tam robiła, więc mogę się tylko domyślać. A na 100% się działo, bo wiecie jak Viola się ubiera…no dobra, nie wiecie. Ale mogęWam zobrazować - jak oglądacie Big Brothera na TV4…to wiecie o co chodzi. Jak nie…Wasza strata.

W ten weekend miałam się uczyć, po czym się okazało, że ON sie pojawił ni z tego ni z owego. Poszliśmy na jakąś premiere do teatru…nawet kupił mi na tę okazje taką dugą czarną kieckę, ale zabronił majtek wkładać. Myślałam sobie, jaki on jest głupi…zimno na dworze, a jak bez majtek mam latać. Ale co miałam robić. Potem się okazało, że on tam w tym teatrze to często bywa i ma upatrzony taki schowek niedaleko kuluarów i tak się byzkaliśmy. No…on mnie bzyknął. Później wsadził mnie w taryfę do domu, powiedział, że przyjedzie za kilka dni i zniknął. Normalnie nie wiem co mam o tym myśleć.

Dobra…mam jeszcze trochę rzeczy do zrobienia. Dawno nie sprzatałam. dziś mam wolne, to muszę zadziałać. Si ju!

O żesz Ty!

Kurde, kurde…ale się działo…nawet nie miałam czasu wejśc i coś napisać. To tak. Zaraz, zaraz…skończyłam chyba na sobocie…więc dobra. Wpadł w końcu, ale nie tak, jak mi dzwonił, ale później i to jeszcze z jakimś gościem. Kazał mi się zmyc i tyle. Ileż ja sie nagłowiłam stojąc na klatce gdzie u cholery mam iść. Ale w końcu poszłam do kina. Taki jakiś film wyświetlali…ale nic nie pokapowałam, bo jakis zawikłany był i troche mi się spac chciało. Nie podam Wam tytułu, bo sie okaże, że tylko ja jestem głupia. nie ma co.

Wróciłam jakoś tak o 1:00…może później i sie okazało, że facet własnie wychodzi, mój jest podchlany i chce bzykania. Więc poszliśmy do sypialni, on się rozochocił i mówi, żebym poszła umyć cipkę. Myślę sobie co to!… mam brudną! ale dobra…poszłam. Po czym okazało się, że głupio zrobiłam, że jemu nie kazałam się umyć. Ale nic. Oczywiście musiałam zrobic mu loda…temu śmierdzącemu kutasowi…ale zapiłam wszystko szampanem. Później wziął mnie na ostro od tyłu…troche mnie mocno przycinął. Aż jęczałam, a to go bardziej podniecało. Na szczęście trochę zmęczony był, to szybko skończył…spuścił mi sie we włosy, bo powiedział, że go to podnieca. Skurczybyk…musiałam poźniej szorowac głowę przed spaniem. I tak oto poszłam spać gdzieś o 4 rano, po czym o 10:00 już mnie budził na nastepne ruchanie. Tym razem się wykąpał. Brał mnie znowu od tyłu…na jeźdźca taka nieprzytomna jeździłam…teraz mam zakwasy na nogach…chyba zaczne ćwiczyc czy coś. Jeszcze kilka razy mnie obrócił przed obiadem i kazał sobie coś dobrego podać. Całe szczęście nie zezłościł się, gdy zwróciłam mu uwagę, że nie moge gotować, kiedy jestem z nim w łóżku. Poszliśmy do restauracji. Później w domu włączył sobie kompa i tak coś siedział przy nim cały wieczór i jeszcze część nocy. A wczoraj z samego rana pojechał w cholere i nie ma go do dziś…hehe…mam nadzieję, że dłużej go nie będzie, bo inaczej szpare mi prześwidruje na wylot i falki mi wylecą.

W końcu dziewczyny się odezwały. Nawet na zajęciach były. Może gdzieś wyskoczymy razem, albo co. Sie zobaczy.

Pozdro

Może jednak będzie ruchanie :)

Dobrze, że mam sklep pod nosem. Dygała się nieźle w tym sklepie, bo sie zastanawiałam co kurde kupić i co kurde ugotować. Sie zdenerwowałam solidnie. Ale w końcu. Ostatnio oglądałam program kulinarny…taka strona jest w necie, gdzie puszczają. Wzięłam kupiłam polędwicę wołową - zrobię befsztyki krwiste takie…hehe. Do tego walnę kartofle zapiekane w ziołach…pycha….ostatnio se robiłam – trzeba podgotować trochę ziemniaki, żeby były takie jeszcze twarde, ale żeby dało sie widelec wbić. Później je do brytfanki jakiejś, polać olejem lub masłem obsypać ziołami, co kto lubi. Ja lubię tymianek…musi być koniecznie i czosnek. Już dochodzą w piekarniku. Mięsko usmażę jak przyjedzie. Pewnie się jeszcze kąpał będzie. Mam świeczki, kadzidełko kupiłam…jakieś takie opium. Mam nadzieję, że będzie miło. Mam też taką koszulkę różową z koronka i takimi różami, do tego majtki stringi tak mocno wycięte. Właśnie ubrałam. I utrefiłam włosy…mam takiego wysokiego koka, z lekko opadającymi włosami po bokach. No, patrze do lustra i widzę, że jest nieźle. Pa.

Szybkie zakupy

Dobra. Jak tak będę siedziała to nic nie wymyślę, a on o 20 ma być. Lecę do sklepu. Kupie jakieś jadło, kąpiel zrobię, świeczki i jakieś kadzidło może. Lecę.

Ojej!

A jak mnie wywali, bo nie wiem?

Kurde!

Kurde!

Ale jak?

Zastanawiam się co to jest „to zawsze”.

ot tak

No…to mamy grudzień. Trzeba pomyśleć nad prezentami. Ale nie chce mi się. Dzwonił On i powiedział, że dziś będzie i mam przygotować to, co zawsze.

Już jestem

No i tak sobie posiedziałam znowu w domu. Jak tak dalej pójdzie, to nie będę potrzebowała żeby mnie ciotka namawiała na powrót. Ale ciotka jest głupia. Ona wie, że jej Krzyś to cienias straszny i on tej zootechniki nigdy nie skończy. Gadałam z nim jeszcze w październiku i sam mówił, że to nie jest jego zainteresowanie i robi to dla matki. A ciotka zawsze była tradycyjna – dziewczyny powinny siedzieć w domu. Nie chcę jej znać!
Kurde, zdenerwowałam się!

dalej »

statystyka