Ajć, nie wiem. Kurde. Nic ciekawego sie nie dzieje. Takich nudów to ja chyba nigdy nawet na wiosce nie miałam. Laski mi się rozsypały – Baśka chora, wpadnę dziś do niej, jak mi pozwoli. Bo ostatnio chciałam, ale powiedziała, że nie można. I nawet nie chciała powiedzieć dlaczego u licha. Sama mam siedzieć w domu? A w dodatku nie mam ani kablówki, ani żadnej satelity. Nie wiem jak można tak żyć. Będę musiała mu powiedzieć żeby założył. Ja zawiruję. No…jeszcze jest Wiola, ale ona to sie urządziła. Jakiegoś sobie przygruchała na dłużej chyba. Już ze trzy dni się kręcą. Nawet na zajęciach jej nie widziałam ostatnio. Sama siedzę na wykładach…normalnie nuuuuudy. Juz z tej desperacji zaczęłam się przygotowywać na ćwiczenia i nawet się wypowiadam. Kurde, co się porobiło!


