Przyjechał…
21 października 2007 napisał Krystal
No…to już jest. Wczoraj przyjechał. Ugotowałam sos boloneze…całe szczęście smakowało mu…tylko był zły, że takie wino kupiłam…powiedział, ze następnym razem mam iść do takiego jednego sklepu z winem…dał nawet kartę klienta…jakąś rabatową czy coś. Ja się na winie nie znam. Ale podobało mi się, że mieszkanie wysprzątane. Teraz go nie ma,…pojechał na siłkę. Powiedział, że jak tak dłużej razem pomieszkamy, to mi też wykupi karnet i będzie ze mną chodził
A pewnie ciekawi Was jak było, co?
Kurde…było super…ale musiałam mu pod wodą loda robić…Następnym razem dam mniej tego płynu…bo później miałam tylko ten smak w ustach…fuj.
Ale fiutka ma dużego. A w dodatku cały wygolony…Chodzi do kosmetyczki i ta mu goli. Był zły, że ja mam włosy i powiedział, że też mam iść. Trudno. Pójdę, w końcu płaci.
Później mną nawywijał. Ma facet normalnie powera. Jak mu już tego loda skończyłam robić…to przeszliśmy do pokoju musiałam na niego wskoczyć na jeźdźca i trochę się zmęczyłam…ale cycki mi miętosił cały czas i to było miłe. A później jeszcze od tyłu się bzykaliśmy…chciał mi w tyłek wsadzić, ale powiedziałam, że jeszcze nie. Całe szczęście zrozumiał. Nie wiem czy dam rade w tyłek…zobaczymy. Dał mi wibrator i powiedział bym sobie popróbowała w wolnej chwili. Jakby to kurde była sukienka albo co. Jak tak mnie brał od tyłu to ciągnął za włosy i klepał w tyłek. Ale przeżyłam
W poniedziałek, tj, jutro…jedzie znowu


