Ojej…nie chciało mi sie tutaj zaglądać. I szczerze mówiąc akurat teraz nie chce mi sie pisać, ale mam wyrzuty sumienia, że tak bez notki żadnej zostawiam tego bloga. Jak już się zdecydowałam to trzeba ciągnąć.
Matka dzwoniła w czwartek bym wpadła do domu na weekend…przygotowałam przetwory i jakieś gołąbki…żebym se wzięła cobym miała co jeść w wielkim mieście. Musiałam jej nakłamać, że mam specjalne zajęcia teraz w weekend, że nie mogę, bo muszę być obecna. Na szczęście udało się ją przekonać. Trochę niepocieszona była. Ale w dupie.
Jak tak on przyjechał tę środę, to w sumie z wieczora nici wyszły, bo musiał gdzieś awaryjnie pędzić. Pewnie ma kogoś na boku Skunks. A tfu…co ja piszę. Co mnie to obchodzi. W dupencji mej najzgrabniejszej mam to, co on robi zazwyczaj. Powiedział, że nie wróci przed niedzielą i dzięki temu zaprosiłam dziewczyny na noc.
Opowiadały mi o swoich doświadczeniach. Baśka nawet kiedyś grała epizod w filmie porno…była swego czasu z takim jednym, co to siedział w tym biznesie. Dostała kasy tyle, że styknęło jej na nowe kozaki, bo zima wtedy była. Ale epizod nie był znaczący. Robiła loda facetowi, a on się jej później spuścił na cycki. Mnie się jeszcze żaden nie spuścił. Wiola mówiła, że była kiedyś z takim co to we włosy lubił. Ja nie mogę…to obrzydliwe.
Później pokazałam im tego wibratora, co to nim miałam sobie ćwiczyć anala. Śmiały się jak wariatki. Później wymyśliły, że będziemy sie bawić razem. Kurde nie…później Wam napiszę, bo się już Egzamin z życia zaczyna.
Baj


