Zaliczenie na 5
1 listopada 2008 napisał Krystal
Ooo…teraz sobie przypomniałam, nie pisałam wam o zaliczeniu egzaminu.
Znowu zaspałam na zajęcia a dzisiaj właśnie miała ważne zaliczenie u belfra, który jest postrachem całego mojego kierunku. Po godzinnym posiedzeniu w toalecie w końcu opuściłam swoje słodkie gniazdko i doczłapałam się na uczelnię. No i jak na złość pierwszą osobą , którą spotkałam był profesor z literatury na którego zajęcia dziś nie przyszłam. Pierwsze jego słowa na mój widok brzmiały – „Do mojego gabinetu”. Profesor oczywiście palnął mi gadkę o obowiązkach studenta i zagroził, że postara się żeby wyrzucili mnie ze studiów. W tak poważnej sytuacji sięgnęłam po ostateczną broń i patrząc na niego kuszącym wzrokiem powoli zaczęłam rozpinać bluzkę a palcami u stóp drażnić jego krocze. I ku mojemu zaskoczeniu i radości okazało się, że profesor nie ma nic przeciwko a nawet się delikatnie uśmiecha. Kiedy zdjęłam stanik i zaprezentowałam swój jędrny biust koleś zbaraniał, ale widziałam, że nabrał ochoty na moje ciało. Zbliżyłam się do niego i najpierw pozwoliłam się całować po swoich słodkich cycuszkach a potem zaczęłam szeptać mu świństwa do ucha i jednocześnie rozpinać rozporek profesorskich spodni. Następnie wzięłam jego drąga w swoje ręce i zaczęłam go pieścić, na początku delikatnie a potem coraz szybciej i szybciej. Facet tak się podniecił, że w mgnieniu oka schwycił mnie za dupę, ściągnął miniówkę, majteczki i swoim językiem zaczął lizać moją rozgrzaną już szparkę ( muszę przyznać, że sprawiał mi tym diabelną rozkosz). Tak mnie rozgrzał, że wyłam raz za razem. Gdy już osiągnęłam orgazm postanowiłam się mu odwdzięczyć i wsiadłam na jego sterczącego rumaka. Miał tak naprężoną pałę, że już w momencie siadania na jego fiucie dosłownie zobaczyłam gwiazdki przed oczami. Na początku zaczęłam powolnie rytmicznie ruszać biodrami, ale już po kilku chwilach pędziłam jak szalona ku kolejnemu orgazmowi. Jego mały docierał głębiej niż mogłam to sobie wyobrazić a rozkosz jaką mi tym sprawiał była wprost nieziemska. Gdy zbliżał się moment szczytowania chwycił mnie mocniej za pośladki i pchnął z całej siły. Tego mega orgazmu nie zapomnę nigdy. Po skończonej zabawie surowy profesorek wpisał mi piątkę z zaliczenia i dał stówkę, żebym sobie kupiła jakąś fajną bieliznę. Generalnie biorę więcej za takie przyjemności (w końcu jakoś trzeba zarabiać na kosmetyki i imprezki), ale ta piątka w indeksie wiele dla mnie znaczyła, więc potraktowałam profesorka ulgowo.


